Nawet 40 pacjentów miesięcznie z bakterią New Delhi

2019-10-18 [Kurier Poranny]

Strona główna > Aktualności > Nawet 40 pacjentów miesięcznie z bakterią New Delhi

W każdym miesiącu przyjmowanych jest od 20 do 40 nowych pacjentów, u których stwierdza się obecność wielolekoopornych bakterii New Delhi – przyznaje rzeczniczka USK w Białymstoku.

Od początku 2019 r. do połowy października w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym (USK) w Białymstoku przebywało już ponad 290 chorych z zakażeniem lub kolonizacją bakterią Klebsiella pneumoniae (New Delhi). Do 17 września w wojewódzkim sanepidzie zarejestrowano 470 pacjentów. Rzeczniczka placówki Katarzyna Malinowska-Olczyk tłumaczy, że w większości zakażenie stwierdza się u uprzednio hospitalizowanych w innych ośrodkach ochrony zdrowia, podopiecznych domów pomocy społecznej, hospicjów. 

Już 3 tys.

Pierwszy przypadek zakażenia New Delhi w Polsce zanotowano w Warszawie w 2011 r. W 2014 r. sanepid zarejestrował 103 przypadki, dwa lata później niecałe 500. W 2018 r. liczba ta dochodziła już do 3 tys. „Zakażenie ma charakter przewlekły, a nosicielstwo patogenu może utrzymywać się przez wiele miesięcy, nawet lat. Liczba zakażeń w ostatnich latach zwiększa się, a zwłaszcza w placówkach wysokospecjalistycznych, które z racji referencyjności przyjmują najcięższych i najbardziej skomplikowanych chorych” – czytamy w „Kurierze Porannym”.

Brak izolatek i sterylizatorni

Epidemiolodzy i lekarze przyznają, że pacjenci, którzy są zakażeni bakterią New Delhi, stanowią problem dla placówek zdrowia, ponieważ należy ich m.in. izolować na osobnych salach. „Nie jest tajemnicą, że w polskich szpitalach takich pojedynczych sal brakuje” - mówiła na początku października ub.r. na konferencji epidemiologów w Starych Jabłonkach konsultant krajowa w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej prof. Katarzyna Dierżanowska-Fangrat. Obecni tam wówczas specjaliści podczas dyskusji podkreślali, że w polskich lecznicach brakuje mikrobiologów, nie wszystkie mają też nowoczesne sterylizatornie. Podano, że w jednym ze szpitali sterylizator pochodzi „jeszcze z czasów NRD”. Dodawano także, że w sterylizatorniach nie ma prawnego obowiązku zatrudniania fachowców – o stosowne regulacje proszono odpowiedzialnego ministra. („Kurier Poranny”)