Nawet 50 proc. takich nowotworów może mieć tło infekcyjne

2019-10-10 [Poznan.wyborcza.pl]

Strona główna > Aktualności > Nawet 50 proc. takich nowotworów może mieć tło infekcyjne

Według noblisty Haralda zur Hausena okres utajenia – od zarażenia do zachorowania – może trwać nawet 50 lat – zwraca uwagę poznański otolaryngolog prof. Witold Szyfter.

„Szczepcie się, szczepcie swoje dzieci” – apelowali pod koniec września lekarze na Międzynarodowej Konferencja Otologia 2019 w Poznaniu. W konferencji wzięło udział 400 laryngologów z całego świata. Niemal wszyscy byli podobnego zdania. Dlaczego?

Prof. Witold Szyfter, poznański otolaryngolog, były szef Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Otolaryngologicznej w uniwersyteckim szpitalu przy Przybyszewskiego: Jeden z przykładów: niemal każde dziecko na świecie do szóstego roku życia przechodzi choć raz zapalenie ucha środkowego. Wiele dzieci cierpi z tego powodu wielokrotnie. Z reguły jest tak, że jeśli dziecko zachoruje po raz pierwszy przed ukończeniem dwunastego miesiąca na ostre zapalenie ucha środkowego, to ryzyko nawrotu choroby w następnych latach jest bardzo wysokie. Masowa liczba zachorowań powoduje wysokie koszty społeczne. Rodzic musi wziąć wolne z pracy, by zaopiekować się dzieckiem, tych urlopów w roku może być kilka. Musi kupić też leki. Tymczasem chorobę powoduje m.in. pneumokok Streptococcus pneumoniae, na którego jest szczepionka, także w Polsce. Stara Europa coraz głośniej mówi więc o powszechnym szczepieniu. 

Streptococcus pneumoniae to bakteria, która powoduje zapalenie płuc.

Kolonizuje, czyli zasiedla, też część nosową gardła. Dopóki jesteśmy zdrowi, dopóki działają nasze mechanizmy ochronne, nie jest dla nas groźna. Staje się, kiedy zaczyna się namnażać. Szerzy się z nosa, nosowej części gardła przez trąbkę słuchową do jamy bębenkowej.

Zakażenia bakteryjne odgrywają główną rolę w zapaleniach uszu, ale to wirusy torują im drogę. To wirusy uszkadzają nabłonek, niszczą jego komórki i ułatwiają bakteriom wniknięcie do jego środka. Dlatego tak ważne są szczepienia nie tylko przeciwko pneumokokom, ale też grypie. Szczepiąc się masowo, tworzymy parasol ochronny. Wirus się nie rozprzestrzenia, nie atakuje z taką siłą.

Dlaczego na uszy chorujemy często jako dzieci, a już jako dorośli rzadziej?

To wynika z budowy anatomicznej. Chodzi zwłaszcza o budowę trąbki słuchowej, inaczej zwanej trąbką Eustachiusza. Trąbka to kanał o długości kilku centymetrów wyścielony nabłonkiem, który łączy górne gardło z jamą bębenkową ucha środkowego. Służy do wyrównywania ciśnienia po obu stronach błony bębenkowej. U dzieci trąbka jest krótka i szeroka. Często w nosogardle jest też powiększony migdałek gardłowy. To powoduje, że łatwiej dochodzi do zakażeń. U dorosłych choroba wiąże się najczęściej z zapaleniem zatok lub ze skrzywieniem przegrody nosa.

Jak się leczy takie zapalenia?

Podając antybiotyki i krople do nosa. Zakraplanie ucha nie ma sensu. Krople nie dotrą do ogniska zapalnego, które znajduje się w uchu środkowym. Trzeba je podać przez nos – w ten sposób spłyną do trąbki słuchowej.

Pomaga?

Czasami ostre zapalenie ucha przechodzi w fazę przewlekłego zapalenia, które powoduje trwały niedosłuch. Przewlekłe zapalenie ucha środkowego – w przeciwieństwie do zapalenia ostrego – często nie boli. Towarzyszy mu za to wyciek z ucha, a pęknięta błona nie zrasta się. Długotrwały proces chorobowy doprowadza do wielu zmian. Powoduje zaburzenia procesów oczyszczenia ucha, rozregulowuje temperaturę, pH i wilgotność ucha. Sprzyja tworzeniu się stanu zapalnego. Powstają polipy albo ziarnina z masami naskórka, które mogą zniszczyć struktury ucha – tak zwany perlak. Prócz niedosłuchu choroba może prowadzić do porażenia nerwu twarzowego, zapalenia opon mózgowych, ropnia mózgu, posocznicy, a nawet śmierci. Karetka przywiozła do nas niedawno chorą, która cierpiała na silne zawroty głowy. Okazało się, że to perlak. Zaatakował błędnik, konieczny był pilny zabieg.

Jak się leczy perlaka?

Operacyjnie, choć niestety choroba ma tendencję do nawrotów. Kość skroniowa ma budowę plastra miodu. Trudno usunąć z niej w całości perlaka. Ale w latach 80. eksperymentalną metodę leczenia opracował dr Uli Mercke ze Szwecji. Technika polegała na wypełnieniu tkanką kostną operowanego pola.

Skąd miała pochodzić tkanka kostna?

Do usunięcia perlaka chirurg wykorzystuje specjalną wiertarkę. W czasie wiercenia kości powstaje pył kostny, który trafia do specjalnego pojemnika w wiertarce. Zamiast wyrzucić go do kosza tworzymy z niego masę i zalepiamy nim otwory w kości – każde zagłębienie, każdą jamę. I rzeczywiście, kiedy kość staje się lita, bardzo rzadko dochodzi do nawrotu choroby. Ale świat medyczny – jak to często bywa – początkowo zlekceważył to odkrycie, aż na pracę naukową wpadli Belgowie. Przypomnieli sobie o doniesieniach z lat 80. i zaczęli je stosować. Technika zdobywa błyskawicznie ważne miejsce w chirurgii usznej. Zoperowaliśmy już tak piętnastu chorych. Nawroty choroby spadły z 30-35 proc. do kilku proc.

Co jeszcze możemy zrobić, by nie chorować na uszy?

Dbać o odporność, chronić się przed infekcjami, szczepić. Byłem niedawno na wykładzie prof. Haralda zur Hausena, laureata Nagrody Nobla z medycyny, który udowodnił, że raka szyjki macicy powoduje wirus brodawczaka ludzkiego. Ten sam HPV spędza sen z oczu laryngologów, bo powoduje też raka głowy i szyi, w tym gardła. Harald zur Hausen podejrzewa, że nawet 50 proc. nowotworów może mieć tło infekcyjne. Chodzi nie tylko o związek z zakażeniem wirusami czy bakteriami – np. infekcja bakterią Helicobacter pylori ma ogromne znaczenie w raku żołądka – ale też pasożytami. Zdaniem noblisty okres utajenia – od zarażenia do zachorowania – może trwać kilka, kilkanaście, a nawet pięćdziesiąt lat. Bardzo trudno jednoznacznie więc dziś udowodnić ten związek. Tym bardziej że mówimy często o zupełnie nowych patogenach, które mogą działać na nasz organizm i układ odpornościowy. (Poznan.wyborcza.pl)